SNY - Strona 2 z 3

Oceń artykuł:: 
Średnia: 5 (930 głosujących)


   Natomiast Karol Jung wierzył, że nie można ograniczać się, z wyjątkiem kilku stereotypowych marzeń sennych, do sztywnej ramy ustalonych symboli. Twierdził, że trzeba rozpatrywać sny indywidualnie i badać pacjenta przez pewien czas zanim się odczyta i skategoryzuje pojawiające się w snach symbole. Jung różnił się także od Freuda w kwestii seksu i jego znaczenia. W jego opinii sny są raczej forum, na którym wypowiada się zespołowa podświadomość, aniżeli manifestacją represji i impulsów seksualnych. Dla Junga sen oznacza strefę, gdzie w naszej jednostkowej psychice możemy tworzyć prototypy wyobrażeń zaczerpnięte ze wspólnego doświadczenia ludzkości.

   Czy sny mogą pomóc zrozumieć nas samych?

   Są badacze, którzy twierdzą, że tak. Gayle Delaney rozpatruje sny jako poezję, włącznie z metaforami tworzonymi przez umysł, a odnoszącymi się do rzeczywistych faktów i emocji. Inni zaś traktują sny jako mechanizm napędzany przez mózg w celu odpoczynku i ustabilizowania pracy systemu nerwowego.

   LaBerge uważa, że sny pomagają nam sharmonizować realizację naszych oczekiwań wobec świata rzeczywistego. Dzięki snom mamy szansę znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, podany w postaci symbolu, czy wręcz konkretnej odpowiedzi. Sny mogą też spełniać rolę "rozrywkową". Możemy w nich znaleźć na przykład fragmenty niedawno obejrzanego filmu lub czytanej książki.

   Jeszcze inne spojrzenie prezentuje Allan Hobson. Próbuje wykazać, że śnienie spełnia funkcję systemu obronnego utrzymując mózg i układ nerwowy w ciągłej gotowości. Ciało jest podczas snu częściowo sparaliżowane, a mózg stymuluje je marzeniem sennym. Czyli, niejako, śnienie jest swoistym treningiem układu nerwowego. W latach 70. ubiegłego wieku Hobson wraz ze swoim współpracownikiem Robertem McCarleyem przedstawił tak zwaną hipotezję aktywacji i syntezy procesu śnienia, według której sny są tworzone przez sygnały nerwowe, wysyłane w czasie fazy REM z niewielkiego obszaru pnia mózgu, zwanego mostem. Ta hipoteza w pewnym sensie zaszkodziła badaniom nad śnieniem - jeżeli sny miałyby być jedynie rezultatem chaotycznych wyładowań w połączeniach nerwowych, jaki byłby sens w ogóle je badać?

   Zakładając, że sny jednak mogą okazać się użyteczne w zrozumieniu nas samych, to w jaki sposób z nich korzystać? Odpowiedź wydaje się o tyle prosta co skomplikowana - nauczyć się je zapamiętywać i programować.