REJS TOWAROWY - Strona 3 z 7

Oceń opowiadanie: 
Średnia: 3.7 (212 głosujących)


   Obudził się w ładowni, zagrzebany w foli z opakowań. Musiał długo spać, bo nie czuł się pijany. Miał tylko strasznego kaca. Niesamowite pragnienie przypomniało mu o napojach w messie. Zaczął się wygrzebywać z legowiska i wielki kamień w jego głowie zaczął się przetaczać. Ból stał się nie do zniesienia, więc zamarł na czworakach i starał się opanować oszalałe tętno. Gdy wydawało się, że może ruszyć dalej, powoli zaczął wstawać. Już prawie stanął na nogi gdy nagły zawrót głowy rzucił go z powrotem na podłogę. To nagłe poruszenie spowodowało nudności i na granicy utraty świadomości zwymiotował. Resztką sił odczołgał się od własnych plwocin, ale odór rzygowin zmieszanych z żółcią znów spowodował wymioty. Stracił przytomność...


   Obudził się z uczuciem obrzydzenia. Niesamowite pragnienie zmusiło go do wstania. Po dwóch niepewnych krokach pośliznął się i z niezrozumiałym bełkotem przekleństwa wylądował głową we własnych rzygowinach. Znowu zwymiotował. Przewrócił się na plecy i ciężko dysząc chaotycznie myślał, że tak nie można, musi wziąć się w garść. Zaczął z uporem, żmudnie przemieszczać się w kierunku messy. W końcu, przytrzymując się ściany, wstał na nogi i chwiejnym krokiem, jedną ręka ciągnąc po ścianie dotarł do jadalni.


   Ciężko dysząc kończył trzecią, albo czwartą szklankę soku, myśląc panicznie wręcz - jak mógł doprowadzić się do takiego stanu. Tak nie można - powtarzał - tak nie można. To już lepiej się zabić.


   Po co mi to? Na pewno przyjdzie pomoc, poza tym mogę normalnie żyć, zapasów mam do końca życia. W ogóle mam nieźle, o co chodzi? Sam jestem, ok, i co z tego? Mam wszystko, poza towarzystwem. A czy gość w normalnym świecie, nie zamknięty w żelaznej puszce tak jak ja, to ma więcej? Można mieć wrażenie, że często ma mniej. On ma tu wszystko co dusza konsumpcyjna może zapragnąć, w końcu pilotował statek z zaopatrzeniem dla zamożniejszych. Fakt, nie ma usług, na przykład telewizji. Z drugiej strony, cóż to daje temu normalnemu, osiadłemu mieszczuchowi? Atakuje go z każdej strony nadmiar informacji, sam często nie wie, czy świadomie chce to co dostaje od życia. Telewizja, internet, radio, podkasty, reklamy stacjonarne, mobilne, ebooki, nachalni sprzedawcy, marketingowcy i wszędobylscy, najmądrzejsi na świecie sąsiedzi, koledzy, przyjaciele i ci wszyscy pośrednicy, którzy za pieniądze czy dla połechtania własnego ego przekażą wszystko.


   Może brakować towarzystwa innych ludzi, to prawda, ale tak naprawdę to poprzez swój zawód, w zasadzie większość czasu spędzał sam. Kontakty towarzyskie kończyły się na wspólnej popijawie z mniej lub bardziej znanymi pracownikami portowymi. Niektórych widział po raz pierwszy i ostatni. Można by dyskutować o sensie życia, o braku celu, ale czy obserwując życie małp w dżungli myślimy o sensie i celu ich życia? Nie. Podsumowujemy - walka tego samca o lepszą pozycję w hierarchii społecznej szympansów nie powiodła się, gdyż wykazał się mniej roztropny w postrzeganiu niuansów zachowań innych osobników jego stada. Więc dlaczego akurat człowiekowi przypisuje się osobliwe zdarzenie, nazwane fatum. Może nie wykazał się osobnik spostrzegawczością i nie wykazuje się nią przez całe życie. Dlaczego zaraz mówimy - taki los, co robić? Nie dane mu, nie pisane, Bóg go doświadcza. Żyje on tymczasem zwyczajnie, tak jak umie, tak jak doświadczenie wrodzone i nabyte mu podpowiada. Dlaczego przykładamy do, mniej lub bardziej, marnego życia rękę Boską. Zakładając, że Bóg istnieje i jest ze wszech miar miłosierny bądźmy konsekwentni i nie sądźmy, że miłosiernie dając nam wolność wyboru, jednocześnie ogranicza tę wolność wyznaczając drogę, którą to będziemy zmierzać do jakowegoś celu, jemu tylko znanemu i przez niego ustalonemu. Dogmaty, dogmaty...


   Nawet nie zauważył jak przysnął z głową odrzuconą na zagłówek fotela na mostku, do którego przeszedł w czasie rozmyślań.

Komentarze

Oj, pogubił się człek, pogubił ale się pozbierał W sumie może być.