WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (53) PAŹDZIERNIK 2016

Oceń wpis:: 
Jeszcze nikt nie glosował

   Oj, rozimprezował się sołtys Wojciech okrutnie. We wrześniu tak go wciągnęła impreza „belowanie sianokiszonki”, że zapomniał napisać „Ławeczkę” (za co bardzo przeprasza). A dalej to już imprezy poszły jedna za drugą. Zaczęło się zaraz po ostatniej sesji Rady od namawiania się z panią Anną Graczewską, vice przewodniczącą Rady Miasta, pełniącą jednocześnie urząd sołtysa w Pieńczykówku. Namawianie zakończyło się ustaleniem, że zrobimy kiedyś „Bal Sołtysa”. Zadeklarowawszy poparcie dla inicjatywy pani Ani pojechałem imprezować do Krakowa. Nie sam. Pojechała szesnastoosobowa reprezentacja „Szkoły Super-Babcia, Super-Dziadek”, która to Szkoła działa równolegle z naszym Klubem Seniora. A powodem wyjazdu był odbywający się od 30 września trzydniowy, ogólnopolski zjazd Szkół. „Ogólnopolski” to może ciut za dużo powiedziane, ale oprócz naszej przybyły reprezentacje z Białegostoku, Lublina, Poznania i Ozimka koło Opola, przyjęte bardzo sprawnie i bardzo serdecznie przez Szkołę krakowską. Zakwaterowani byliśmy w studenckim hotelu „Krakowiak”, w którego sali konferencyjnej wymienialiśmy się doświadczeniami, jak sympatycznie a pożytecznie zagospodarowywać czas swój i naszych wnuków. Serce rosło, gdy człowiek na moment wyłączył się z gromady i z boku popatrzył na rozbrykaną czeredę babć i dziadków. A w czasie pożegnalnej kolacji panie obsługujące hotelową stołówkę, które pewnie niejedno już widziały, z niedowierzaniem obserwowały, jak żywiołowo można spędzać wspólny wieczór, i to całkiem „o suchym pysku”. Miłych wrażeń dopełniła fantastyczna pogoda, która sprawiła, że stary Kraków, krakowski Kazimierz i Łagiewniki zwiedzaliśmy - w październiku - w kolorowych podkoszulkach.

Zaraz po powrocie z Krakowa okazało się, że dwie sołtyski, dwie Anie – Graczewska i Mazurkiewicz, temat Balu Sołtysa nie tyle załatwiły, co zapięły na ostatni guzik. Pozostało mi jedynie dopisać się do listy, dorzucić do zrzutki i przybyć w sobotni wieczór do kosiłowskiego „Dworu”. Sołtysów, aktualnych i byłych, przybyło wielu (choć nie wszyscy). Przyjaciół sołtysów takoż. Imprezę uświetnili swoją obecnością, przybyli wraz z małżonkami: vice przewodniczący Podlaskiego Sejmiku Samorządowego Jacek Piorunek, burmistrz Ireneusz Gliniecki ze swym zastępcą Piotrem Milewskim oraz przewodniczący Rady Miasta Mieczysław Gisztarowicz. O ile w Krakowie seniorzy byli w swoim towarzystwie, o tyle wiek uczestników balu rozciągał się od dziewczęcych sołtysek po siwobrodych sołtysów, co w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało we wspólnych śpiewach i tańcach. Zgodnie stwierdzono, że imprezę należy na stałe wprowadzić do gminnego kalendarza pod szyldem dotychczasowym lub rozszerzonym do formuły „Bal Samorządowca i Przyjaciół”.

Jeszcze większa rozpiętość wieku miała miejsce na ostatniej z imprez. Mianowicie „Szkoła Super Babcia, Super Dziadek” kontemplowała uroki jesieni w czasie spotkania z rajgrodzką Szkołą Podstawową, a konkretnie, z jej klasami trzecimi. Seniorzy przygotowali jesienne zabawy i konkursy, zaś dzieci odwdzięczyły się zgrabnym programem artystycznym. Mnie szczególnie za serce ujęły piosenki, zaśpiewane czysto i bez wypadania z, często dość trudnego, rytmu. Chwała za to paniom Bożenie Muczyńskiej i Marii Truszkowskiej, które program przygotowały. Kończę więc swoje imprezowe sprawozdanie dobrym prognostykiem, że gdy te pisklaki opierzą się w dorosłą młodzież, będzie komu kontynuować rozśpiewane imprezy.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz