WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (39)

Oceń wpis:: 
Jeszcze nikt nie glosował

   Poprzednia Ławeczka była o spełnianiu obietnic wyborczych, a ta - dla odmiany - o obietnicach, które spełniane nie są, i tych, które spełnić się nie dadzą.

W czasie jesiennej kampanii wyborczej kandydat na burmistrza obiecywał, że jak go wybierzemy, to on zlikwiduje wiatraki. Wiatraki faktycznie nie wszystkim się podobają. W szczególności tym, których ominęła możliwość zgarnięcia nielichej kasy za wydzierżawienie pod nie gruntu. Zważywszy fakt, że wybrańców losu jest jedenastu, zaś ogromna większość mieszkańców gminy czynszu dzierżawnego nie zgarnia, oraz przyjąwszy milcząco założenie, że ta większość w większości jest zawistna, przed oczyma wyobraźni może pojawić się ogromny, większościowy elektorat. Można jednak nieco przesunąć akcent i zamiast zakładać, że obywatele są zawistni, przyjąć tezę, że są myślący oraz że pamiętają, iż każdy etap przygotowań do budowy Farmy Wiatrowej był konsultowany społecznie (osobiście wieszałem stosowne ogłoszenia o zmianach w Planie Zagospodarowania Przestrzennego oraz o wydaniu pozwolenia na budowę). Tak więc wiatraki postawiono zgodnie z prawem, i zlikwidować je zgodnie z prawem można po wygaśnięciu umów, czyli za lat trzydzieści. Jeśli kandydat o tym nie wiedział, to nie nadawał się na burmistrza, gdyż brak mu było podstawowej wiedzy. Jeśli zaś wiedział, to nie nadawał się na burmistrza, gdyż już "na dzień dobry" oszukiwał ludzi, którym miałby przewodzić. Wyborcy z rajgrodzkiej gminy musieli zauważyć ten "drobiazg", bo wzmiankowanego kandydata nie dopuścili nawet do drugiej tury wyborów. Tak więc obietnica likwidacji wiatraków nie jest realizowana, bo zrealizować się nie da, a ponad to nie ma tego, który to obiecywał. A wiatraki cierpliwie pompują pieniądze na realizację sensownych obietnic tego, który jest.

Dr. Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, na podstawie prognoz GUS (jednej z nielicznych instytucji państwa, której wiarygodności nie udało się nadwyrężyć) w biuletynie „Demografia i Gerontologia Społeczna” analizuje konsekwencje zaniechania wprowadzanej od trzech lat reformy wieku emerytalnego. Zauważa, że równolegle z postępującym niżem demograficznym wydłuża się życie – Polek o dwa lata na przestrzeni dziesięciolecia, Polaków o dwa i pół roku. Te dwa procesy demograficzne, rozpatrywane w perspektywie tylko do 2020 roku skutkują ponad 1 milionem osób które – w przypadku kontynuowania reformy – będą pracowały i płaciły składki, natomiast, w przypadku jej zaniechania, będą pobierały emeryturę. W tym drugim przypadku, aby zbilansować system emerytalny „Należałoby albo podnieść składkę, albo obniżyć wartość świadczenia, albo wprowadzić naraz obie te metody dostosowawcze”.

Kandydat na Prezydenta Rzeczpospolitej, na hucznej konwencji wyborczej zadeklarował: „Jeśli Polacy mnie wybiorą, jednym z pierwszych projektów, jakie … wniesie do Sejmu prezydent, będzie ustawa przywracająca poprzedni wiek emerytalny”. Ale o konsekwencjach takiej decyzji (które – zdaniem przytłaczającej większości ekonomistów – czynią ją nierealną) jakoś nie wspomniał. Czy brak mu wiedzy, czy oszukuje? Mnie to na jedno wychodzi, ale ciekaw jestem bardzo, czy Obywatele Rzeczpospolitej potrafią zareagować na nierealne obietnice kandydata na prezydenta tak, jak obywatele gminy rajgrodzkiej zareagowali na nierealne obietnice kandydata na burmistrza.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz