WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (38)

Oceń wpis:: 
Średnia: 5 (1 głos)

  Najwyższy już chyba czas „rozliczyć” się z moich około wyborczych „Ławeczek”. W październikowej opisywałem starania o doprowadzenie do debaty kandydatów na urząd burmistrza. Do debaty wprawdzie nie doszło, jednakże kandydaci prezentowali swoje programy na samodzielnie organizowanych spotkaniach. A ja nadstawiałem swoje receptory wzroku i słuchu, czy znajdzie się w nich coś godnego uwagi. I znalazło się. Dwóch pretendentów poświęciło sporo uwagi temu, co mnie boli, a mianowicie sprawom edukacji i kultury. Pan Gliniecki - mniej obeznany z technicznymi realiami tego fragmentu naszej rzeczywistości - wyrażał się bardziej ogólnie, ale obiecywał energicznie zająć się tymi sprawami. Pan Obrycki natomiast – pracujący od lat wewnątrz tej rzeczywistości – dość szczegółowo omawiał zamiary bardziej racjonalnego wykorzystania kadry pedagogicznej jak też zasobów lokalowych będących w dyspozycji gminy. Dlatego też ucieszyłem się niezmiernie, kiedy w punkcie „wolne wnioski i sprawy różne” ostatniej Sesji R.M. Usłyszałem informację pana burmistrza Glinieckiego, że sprawy Domu Kultury już „wziął na warsztat” , ale jako że są one skomplikowane i delikatne, na efekty trzeba jeszcze troszkę poczekać. A więc wyrażam uznanie dla konsekwentnej realizacji programu wyborczego i zamieniam się w oczekiwanie.

W Ławeczce listopadowo-grudniowej, zaniepokojony oskarżeniami PiS-u o sfałszowanie wyborów (czyli nielegalne wybranie naszych nowych władz gminnych), zapytywałem cztery panie przez PiS do komisji wyborczych delegowane, czy fałszowały wybory lub czy widziały, jak ktoś to robi. Z odpowiedzią żadna z pań się nie zgłosiła, a rezultaty moich dopytywań są następujące:

Spotkawszy w mieście Zygmunta Tarnackiego napomknąłem w czasie rozmowy, iż wybieram się do jego żony w temacie odpowiedzi. Na co Zygmunt - jak rozumiem w imieniu żony – temat nieco rozwinął. Stwierdził, że wybory w naszej gminie były uczciwe po czym cokolwiek się zdziwił, że ktoś wymaga od członka komisji wyborczej delegowanego przez jakiś komitet wyborczy ustosunkowania się do poważnych oskarżeń przez ten komitet rzucanych.

Pani Krystyna Matysiak zapytana wprost, odpowiedziała wprost, że jak jej zaproponowani by zasiadła w komisji, to zasiadła, a nieprawidłowości żadnych nie zauważyła.

Telefon do państwa Szczepańskich odebrał pan Ireneusz. Powiedział, że nie wie o co chodzi, ponieważ nie czytują Rajgrodzkich Ech. Zacząłem więc czytać stosowny fragment. Gdy doczytałem do wątpliwości, czy wybory w naszej gminie były uczciwe, przerwał mi zdecydowanym stwierdzeniem „ależ oczywiście, uczciwe”. Gdy przeczytałem, że PiS oskarżył panią Szczepańską wraz z resztą członków komisji wyborczych o fałszerstwo, oświadczył, że to nieprawda, że PiS miał pretensje tylko do komisji wojewódzkich. Na moją uwagę, że pilnie słuchałem przekazu medialnego w tym temacie i niczego takiego nie wysłyszałem odrzekł, że skoro jestem taki tuman, to nie mamy o czym rozmawiać i odłożył słuchawkę.

Za brak wypowiedzi pani Grażyny Orłowskiej bardzo Państwa i panią Grażynę przepraszam, ale nie udało mi się do niej dodzwonić. Podsumowując powyższe oraz stwierdzając brak protestów wyborczych, możemy spać spokojnie - nasze gminne władze wybraliśmy uczciwie.

Sołtys Wojciech



   P.S. Nadspodziewany sukces PSL-u w wyborach do rad powiatów i sejmików samorządowych ciekawie zanalizował na łamach „Tygodnika Powszechnego” Jarosław Flis. W skrócie i pewnym uproszczeniu wygląda to tak: Otóż w niektórych powiatach PSL nie wystawił listy partyjnej, a jego środowiska utworzyły komitety lokalne. I tam na pierwszej stronie książeczki wyborczej (oficjalnie zwanej kartą wyborczą) figurował PiS. Porównując wyniki PSL-u oraz PiS-u w powiatach, w których były na pierwszej stronie ze średnim ich wynikiem w pozostałych powiatach wyszło, że „premia za okładkę” to 8 %, czyli tyle, o ile PSL odskoczył od przedwyborczych sondaży. Przenosząc wyniki z analizy powiatowej na wyniki wojewódzkie, czyli odejmując od ogólnopolskiego faktycznego wyniku PSL-u 8%, otrzymano wynik, jaki w wieczór wyborczy podała sondażownia. Czyli deformacja wyników wyborów nie była wynikiem fałszerstw, lecz błędu technicznego obecnego również w poprzednich wyborach.



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz