WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (37)

Oceń wpis:: 
Jeszcze nikt nie glosował

   Napatrzył się człowiek w telewizorni na naszych sejmowo - rządowych polityków i już się prawie przyzwyczaił, że polityka polega na wypominaniu przeciwnikom ich błędów od urodzenia do dnia bieżącego, obarczaniem ich winą za wszystko, zaś największym politycznym błędem jest przyznanie im racji czy przyłożenie ręki do wsparcia choćby najmądrzejszej i najbardziej potrzebnej inicjatywy. Toteż kiedy na ostatniej sesji Rady Miejskiej wypłynął temat kanalizacji i oczyszczalni ścieków w Biebrzy, można się było spodziewać, że - zgodnie z tymi standardami - panowie burmistrzowie (bywszy i aktualny) powpuszczają się wzajemnie w kanał i może nawet pochlapią szambem. Bo też sprawa biebrzańskiego szamba jest złożona i ma swoją długą historię. Historia tej starej technologicznie i mocno zdezelowanej oczyszczalni wypłynęła na powierzchnię rok temu, kiedy to zatkał się odcinek rury między oczyszczalnią o studzienką przy blokach. Trzeba więc było, jeśli nie co dzień to co drugi, wybierać zawartość studzienki szambowozem i przewozić do oczyszczalni. Transport szambowozem nie dość że kosztuje, to jeszcze czyni powietrze w Biebrzy wysoce aromatycznym. A teraz znajdź tego, co za to odpowiada. Bloki się sprywatyzowały i tworzą wspólnotę mieszkańców. Z tego co wiem, dość niebogatą. Oczyszczalnia jest własnością Instytutu, który pobiera opłaty za odbiór ścieków, ale zyski z tego jeśli ma, to symboliczne. Ma natomiast ustawową możliwość wciśnięcia oczyszczalni wraz z kanalizacją ( i całym smrodem rzecz tę otaczającym ) samorządowi gminnemu. Tak więc realnie nie widać innego inwestora, który wyremontuje lub - co bardziej racjonalne - wybuduje nową oczyszczalnię w Biebrzy, niż samorząd gminny. Tylko pytanie który? Pod koniec ubiegłej kadencji Biebrzanie, po raz kolejny, zgłosili formalnie chęć przejścia do gminy Grajewo a ówczesne władze naszej gminy odłożyły podjęcie tego tematu do decyzji obecnej Rady. Burmistrz Karpiński uznał więc, że inwestowanie w oczyszczalnię, która pracować będzie dla grajewskiej gminy, byłoby prezentem zbyt kosztownym jak na nasze możliwości i załatwiał sprawę " na pół gwizdka " - aby do nowej kadencji. Burmistrz Gliniecki, choć miał okazję oskarżyć poprzednika o bezczynność, brak troski o mieszkańców i spychotechnikę, publicznie uznał jego decyzję za uzasadnioną. Następnie poinformował, iż zamierza wydzierżawić od Instytutu oczyszczalnię, co da gminie tytuł prawny do podjęcia przygotowań do procesu inwestycyjnego, który zostanie podjęty jeśli zapadnie decyzja o pozostaniu Biebrzy w naszej gminie. A wtedy radny Karpiński wstał i powiedział, że to jest bardzo dobry pomysł. No kurka wodna! Jeszcze im tylko założyć fraki, przypiąć białe muszki i mamy pełen Wersal. A zapowiadało się tak emocjonująco!

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz