WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (32)

Oceń wpis:: 
Jeszcze nikt nie glosował

  Biegli w tej materii twierdzą, że pieniądze można wydawać na cztery sposoby:

   Można wydawać swoje pieniądze na swoje potrzeby. Jest to sposób najbardziej racjonalny, jako że mamy pełne rozeznanie zarówno potrzeb jak i możliwości płatniczych.

   Można wydawać swoje pieniądze na nieswoje potrzeby. Tu nadal mamy pełne rozeznanie możliwości płatniczych (oraz odruch ich nienadużywania ). Jednak rozeznanie potrzeb już niekoniecznie. W tym miejscu chyba każdy przypomni sobie jakiś mocno nietrafiony prezent który otrzymał albo ofiarował.

   Obydwa powyższe sposoby wydają się być proste, przejrzyste i racjonalne. Rzecz się komplikuje, gdy mamy wydawać pieniądze nieswoje. A sytacja ta dotyczy m. in. władz samorządowych ( o państwowych w tym miejscu nie wspominając). Bowiem:

   Można wydawać nieswoje pieniądze na swoje potrzeby. Rozeznanie potrzeb ( własnych czy własnego środowiska ) mamy tu na ogół wystarczające, a w wyrażaniu ich obowiązuje zazwyczaj poetyka lokalno-patryjotyczna: Trzeba wyremontować drogę do mojej wsi (po której i ja będę jeździł, a ponadto, może ponownie mnie wybiorą). Trzeba reaktywować Dom Kultury ( chciałbym mieszkać w środowisku aktywnym kulturalnie, a ponadto, może zatrudnią szwagra). Prawie cała działalność Rady czy to Miasta czy to Gminy polega na wyrażaniu takich potrzeb i ustawianiu ich w kolejce po pieniądze. A tych - z natury rzeczy - jest zawsze za mało. Co gorsza, w wydawaniu pieniędzy nieswoich trudno zachować taką racjonalność jak w wydawaniu własnych. Zbiegają się tu różne racje: własna zachłannoiść z poczuciem sprawiedliwości, bieda z potrzebą rozwoju kulturalnego, własne ambicje z poczuciem służby społecznej. Umiejętność wyważania tych racji jest - moim zdaniem - miarą poziomu etycznego gremium, które takie decyzje podejmuje. W czasie przedwyborczym warto mieć to na uwadze.

   Jest wreszcie sposób, który ekstremiści liberalizmu ekonomicznego uważają za idiotyczny, a który - mnoim zdaniem - ma swoje , w miarę możności jak najbardziej ograniczone, uzasadnienie społeczne. Mianowicie:

   Można wydawać nieswoje pieniądze na nieswoje potrzeby. I to już jest albo "wyższa szkoła gotowania na gazie", albo - zgodnie z tezą liberalnych ekstremistów - czysta głupota. Przykładem sensownie wydawanych tym sposobem pieniędzy może być dobrze pomyślana i starannie realizowana opieka społeczna. Wymaga ona gruntownego i empatycznego rozeznania potrzeb podopiecznych ( czy tylko pomóc im przetrwać, czy też inwestować w ich rozwój społeczno - ekonomiczny), z drugiej zaś strony konieczna jest mądra oszczędność wydatków. Oba te warunki najlepiej wprawdzie spełnia dobroczynność prywatna - osobisty, nieurzędowy kontakt z podopiecznym pozwala dobrze rozeznać jego potrzeby, zaś zmiana sposobu pomocy lub jej wstrzymanie w przypadku jej trwonienia nie wymaga żadnych urzędowych zabiegów. Natomiast pomaganie z pieniędzy publicznych z jednej strony wymaga rozbudowanych przepisów, które nigdy nie dopasują się dobrze do indywidualnych potrzeb, zaś luki w nich otwierają pole do nadużyć. Z drugiej zaś, mnóstwo pieniędzy zamiast na realną pomoc wydaje się na kontrolerów oraz kontrolerów kontrolerów. Ponadto rozbudowana pomoc publiczna jakby nas zwalniała z osobistej wrażliwości na biedy bliźniego. Póki jednak nie rozwinie się pomoc osobista i społeczna ( coraz liczniejsze fundacje), pomoc publiczna wydaje się konieczna.

   Natomiast wygląda na to, że przypadek bezsensownego wydawania nieswoich pieniędzy na nieswoje potrzeby wydarzył się w naszej gminie. Ktoś postanowił wyremontować budynek po byłej zlewni mleka z przeznaczeniem na wiejską świetlicę. Wysupłano z gminnego budżetu pieniądze na ten - wydawało by się - zbożny cel. Ktoś zamówił wymianę okien nie sprawdziwszy, że mury wokół otworów okiennych się sypią. Sobie nikt by pewnie tak nie remontował. Ale "miejscowej ludności" ( czyli - jak wolno się domyślać - elektoratowi ), czemu nie.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz