WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (30)

Oceń wpis:: 
Jeszcze nikt nie glosował

   To co tym razem chcę opisać, to nie jest widzenie z sołeckiej ławy. I nie jest to też jasnowidzenie, choć jeszcze ćwierć wieku temu niejedna wróżka tego by nie wymyśliła. Jest to jak najbardziej realny obraz, który oglądam prawie co dzień jadąc przez swoją wieś. W samym jej środku wyrasta park. Wyrasta na prywatnym gruncie, ale sympatycznie otula asfaltową drogę publiczną. Ponad sto metrów jej przebiegu ocieniać wkrótce będą przycięte ogrodniczą sztuką szpalery brzóz, sosenek, świerków i innych ogrodniczych cudeniek. Przez ostatnie lata polska wieś wyprzystojniała niebywale. Zadbane budynki - ocieplone, otynkowane i pomalowane. Wokół nich nie tyle ogródki kwiatowe, co większe lub mniejsze założenia parkowe. Jest się z czego cieszyć. Park w mojej wsi wyróżnia się tym, że właściciele, projektując otoczenie swego domu, wzięli pod opiekę również kawałek przestrzeni publicznej

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz