Brak głosów

C:\>type C:\files\gdyby_kozka.txt

Na pewnym serwerze, na skraju najstarszego firewalla, żyła sobie młoda koza. To znaczy prawie dorosła, ale młoda jeszcze, ale że taka duża już, ale jeszcze nie końcowa wersja, taka niby gotowa, ale na własne ryzyko. Krótko mówiąc miała na imię Beta i jak się okaże wkrótce nie była to zwykła kózka — miała walidator kodu w bystrych oczkach i dyndający overwriter . Gdy inne kózki skubały od dawna nie używane, powiędłe i skręcone zmienne, lub po prostu beczały kodami błędów na pastwisku, Beta skakała. Ale nie ot tak, byle jak. Skakała rytmicznie, w rytmie Bit-Hopa. Spojrzy - zmienna i hop na nią, i zwaliduje. A gdy któraś z jej siostrzyczek zabeczy kodem błędu, Beta hyc na wskazaną linię i nadpisze. Taka to była kózka.

— Przestańże skakać, administrator nie lubi gdy się go poprawia. — zawarczał cap Szyfron, samozwańczy opiekun składni.

— Skakanie to przyszłość — odpowiedziała Beta, robiąc potrójny obrót w powietrzu i w czasie rzeczywistym sprawdzając pokaźny skrypt logowania z uwierzytelnianiem wieloskładnikowym. Taka była, słodziak Beta.

Pewnego razu gdy Checkdate po ciężkiej imprezie zwrócił true, skrypt z obrzydzenia zamknął wrota do chmury. Zapanował HAOS, i wszystkie dane zaszyfrował zaklęciem z protokołu „SHA-MBA-256-bit”(w wolnym tłumaczeniu na nasze: 'sha em-bi-ej tu fifti siks bit').

Domorosły Informatyk zrezygnowany podał hasło awaryjne: „Złam mnie, jeśli potrafisz”. Nikt nie wiedział co to oznacza. Sam pomysłodawca nie pamiętał co autor miał na myśli.

— Trzeba znać klucz! — płakały urządzenia peryferyjne. — Bez klucza jesteśmy bezużyteczne! Trzeba znać klucz! Klucz! Kto zna kogoś kto zna klucz? Nikt nie zna klucza? Jesteśmy zgubieni...

Nadbiegła Beta i zaczęła skakać. W górę, w bok, obrót, podwójne salto z beknięciem. Nadpis i pętla. Tablica, pobranie i przypisanie do zmiennej. Ruchy jej ciała układały się w tajemniczy wzór.

Nagryzła stare, zmurszałe MD5, odwróciła hash, pogroziła Domorosłemu Informatykowi kopytkiem i pstryk wrota chmury otwarte!

— Jak to zrobiłaś?! To przecież niemożliwe!  — krzyknął Szyfron, z procesorem przegrzanym z zazdrości.

— Jakby kózka nie skakała, to by szyfru nie … — Betę zassało przez otwartą WiFi.

Od tamtej pory uczy się pacholęta, że kozy trzymamy w dobrze zabezpieczonej zagrodzie, a stare kłódki w muzeum zapomnianego systemu operacyjnego.

cd..