OPOWIADANIA

Opowiadania zgromadzone w serwisie chatawujatoma.net

REJS TOWAROWY

Picture with permission public domain, author of tjk Pił już bez umiaru. Przestał liczyć czas. Przestał utrzymywać porządek. Żył bez jakiegokolwiek rytmu. Miał wszystko zapewnione do końca swego marnego życia, o nic nie musiał dbać. Przestał nawet się ubierać. Raj, psiakrew. Nie golił się, nie mył, tylko pił do nieprzytomności. Czas zlewał się... nawet jeśli sprawdzał datę, to i tak nie pamiętał... W ogóle już niewiele pamiętał…
Oceń opowiadanie: 
Średnia: 3.4 (135 głosujących)

OPOWIEŚĆ W ODCINKACH - ODCINEK 2 - SYTUACJA

Saint Anne's Shrine
Picture with permission public domain
Powoli zjechał z góry i skręcił na dwupasmową drogę w kierunku zachodnim. Droga prowadziła długim zygzakiem pomiędzy gęsto pokrytymi lasem górami, na których widoczne już były pierwsze oznaki jesieni. W zieleń zakradały się czerwone, żółte i bure, chociaż może bardziej nieokreślone, plamy. Lubił jeździć tą drogą. Szczególnie jesienią. W słoneczne dni października widok był przepiękny. Mógłby tak jechać bez końca. No tak, jakby nie patrzeć to najdłuższa droga w tym kraju, skrzywił się lekko - ale koniec ma. Choć jestem praktycznie na jej początku, to wiem, że daleko stąd, lecz jednak ma.
Oceń opowiadanie: 
Średnia: 4.2 (16 głosujących)

OPOWIEŚĆ W ODCINKACH - ODCINEK 1 - CHIPMUNK

CHIPMUNK
Picture with permission public domain
Energicznie rozmasował zmęczone oczy i jeszcze raz spojrzał w górę. Uderzone jasnością oczy zmusiły go do przymrużenia powiek. Zrezygnował z hipnotyzującego widoku chmur przepływających po doskonale błękitnym niebie. Skierował wzrok na zielony dywan drzew snujący się spod góry, na której się zatrzymał, aż po lekko zamglony horyzont. Skojarzenie było tak nieodparte, że przez chwilę miał chęć wejścia na ten dywan. Powiew zimnego wiatru wyrwał go z zamyślenia. Wzdrygnął się i zapiął kurtkę stawiając jej kołnierz.
Oceń opowiadanie: 
Średnia: 4.5 (13 głosujących)

GDZIEŚ TAM...

Grafika - pl.freepik.com Poznał ją na drugiej z kolei planecie Alkoru, tej zamieszkanej. Co prawda trudno te szumowiny i całą chmarę policji próbującej zaprowadzić tam porządek nazwać mieszkańcami, ale cóż pasożyty też mają prawo do życia. Podobno. Gdzieś o tym słyszał, czy też czytał, nieważne zresztą. W każdym razie prawo do tak zwanego życia rościły sobie wszelakiej maści bandy, począwszy od drobnych złodziejaszków, poprzez oszustów, alfonsów, handlarzy narkotykami i bronią, po gangsterów z górnej półki. Wszyscy, oczywiście, odwiecznie poszukiwani przeróżnymi listami gończymi, przez wszystkie znane i nieznane światy. Jeśli już jakiś naprawdę poważny powód cię zmusił do zakotwiczenia w tym porcie, to przepadłeś bracie.
Oceń opowiadanie: 
Średnia: 3.6 (105 głosujących)

AŻ GWIAZDY ZAŚWIECĄ

Foto: Pixabay.com Czasami śpiewa, też lubię. Ale najbardziej lubię latem siedzieć z nią razem na balkonie. Jak jest ciepło i dobra pogoda, to czasami siedzimy i patrzymy w niebo aż do zmroku, aż gwiazdy zaświecą. Ona patrzy smutnym wzrokiem i płacze cichutko. Myśli, że nie wiem, bo jest ciemno, ale słyszę łzy płynące po policzkach. Wtedy szybko wracamy do mieszkania. Przygotowuje mi posłanie i gasi światło. Nie śpię. Słyszę ją w kuchni, szlochającą do późna.
Oceń opowiadanie: 
Średnia: 3.3 (386 głosujących)
Subskrybuj RSS - OPOWIADANIA