niezależny
prywatny
portal
kulturalny
Kisi, Zuzi
Dominice
Mariannie
since 2001 v5.01
Piątek, 09 maja 2008 r.  imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Karoliny gości - 502192,

dziś - 142

on-line 5
Przykład rozwijanego menu

MARCIN JODŁOWSKI

Komentarze [ 5 ]   
Jodłowski Marcin ©Marcin Jodłowski

AUTORZY ESEI
Jodłowski M.

"HYPOTYPOSIS"
(Senna trylogia I cz.1)


Znowu na mojej piersi ułożyła się do snu. Nie nalegałem przecież na to. Nie jestem poduszką ani kołderką. Kropla potu płynąca z wolna po jej skroni. Serce nierówno mi bije. Zdenerwowanie, stres, niechęć.
   Przede wszystkim niechęć. Dłonie bez zaproszenia błądzące po mnie, szorstkie od pracy, zachłanne.
   Zapraszają do taniej miłości. Nachalne, domagające się przyzwolenia. Szelest szemrzących warg. I po co?
   Wargi pachnące tanim winem. Warkocze słów. Niepotrzebnych, bezsensownych, pustych, niczego nie obiecujących. Ten cholerny ciężar nieznającego dobrych kosmetyków ciała, przygniatający moją pierś.
   Budzę się z tego snu. Z niesmaku i przerażenia podnoszę szybko głowę z poduszki. Blady świt. Deszcz tłucze ciężkimi kroplami natrętnie o szybę. Cholera, znowu kolejny dzień. Bez sensu, nie wiedzieć po co.
   Ręka podświadomie szuka kieliszka. Butelka tuż na nocnej szafce, posłusznie stojąca na wyciągnięcie drżącej dłoni. Już jest dobrze. Nie myśleć. Ostry smak alkoholu przywołuje rozbiegane myśli do porządku.
   Tylko nie myśleć.
   Skulony w zmiętej pościeli powoli otwieram oczy. Powietrze przesycone zapachem nocy, tykanie ściennego zegara, oddech goni oddech. Tępy ból zmęczonego serca.
   Wpatrzony w blady świt, w odległe kontury form, pieszczę to ciało, nie mogąc zrozumieć w tym sensu. Zimne usta, piersi, powieki. Brzuch...brzuch też jest zimny. Kolana i stopy. Fragment białej pościeli oddziela od wszechświata, izoluje.
   Czyjaś twarz, powolnym ruchem nachyla się nade mną, spogląda w oczy. Szarość świtu. Smak koniaku. I jeszcze jeden łyk. Dobrze. Teraz tylko nie myśleć. Samotność jest dobra, leczy chorą duszę. Mniej boli.
   Stoję wyprostowany na krawędzi snu, rozgniatam dręczącą myśl, obręczą wspomnień ściskającą mózg.
   Rytmiczne błyski pierwotnej jaźni znad zasłony ciężkiego snu. Tak rzadko, niezmiernie rzadko przemknie roześmiana twarz.
   Czyjeś oczy, nos, usta, niewyraźne zatroskane słowa. Do mnie kierowane. Po co. Czego znów chcecie?!
   Czarownice z Salem ! Spadam bezsilny, w bezdenną otchłań, niekończącego się ciężkiego snu. Okno. Okno na świat. Mój realny nierealnością świat.
   Ten, który się dzieje teraz jest taki ciepły, okryty mgiełką wspomnień. Układany przez całe życie z pojedynczych obrazów, fragment powtarzanego we śnie filmu, rwący potok postrzępionych myśli, odczuć tego, co kiedyś było miłością.
   Poruszam się po nim delikatnie, próbując nie spłoszyć wspomnień. Nie myśleć. Tylko nie myśleć. Smak koniaku. Jeszcze jeden łyk. Dobrze. Znów dobrze.
   Twarz o zatroskanym obliczu, znów pochylona nade mną. W kolejnej butelce koniaku topiony szary dzień.
   Ktoś wchodzi do pokoju. Nie otwierał drzwi, nie poruszał klamką. Siada tuż obok, na kanapie, na której leżę, wduszony w zmiętą pościel. Opiera się o moje plecy. Rozgarnia spocone włosy. Pieści ucho pocałunkiem szeptu. Czuję chłód tego szeptu spływający do serca.
   Twarze, słowa niewyraźne. Zbyt dużo tych słów. Zbyt dużo troski. Znów jeden krok w otchłań. Głosów więcej.
   Krzyk rozpaczy... ciało już nie moje...
   Czy jest tu fajnie ? Czy warto tu być, pytam?

***

   Nachyla się nade mną nadąsana. Obrażona długim oczekiwaniem...Uśmiech...Ja się z tobą tak nie bawię, mówi.
   Cały czas się bawisz... Cały czas jesteś, Kochanie..


O autorze

SENNA TRYLOGIA
Hypotyposis
Kino snów
Potok myśli
Wspomnienie...
Zło udaje...
Rozmowa...

INNE TEKSTY
TEGO AUTORA
wiersze


"Poczta literacka" piątki godzina 18:05. Zaprasza Wiesław Szymański
 »   http://www.radio.bialystok.pl/radioplayer/index.php


KOMENTARZE: Do góry     Na dół
* Wszystkie pola muszą być wypełnione. *

Imię:       

* Każdy z komentarzy jest opinią wpisującego.
Właściciel strony nie bierze odpowiedzialności za ich treść. *


Lawenda        - 16 kwietnia 2008 r, 19:02

Marcinie uśmiech masz piękny...łaska Afrodyty Ci nie potrzebna. Twoja prawda jakże bliżniacza dla innych naznaczona bliznami wydarzeń, trudna czasem do strawienia i akceptacji stoi na skrzyżowaniu dróg...i? własnie...i co dalej?



Zapewne wiesz kto.....        - 13 marca 2008 r, 11:58

Bo pisarze pamiętają wszystko (...). Zwłaszcza bolesne przeżycia. Rozbierz pisarza do naga, wskaż palcem na jego blizny, a on zaserwuje ci opowiastkę o najdrobniejszej z tych blizn. O tych większych napisze sporych rozmiarów powieść. Nie wymiga się amnezją. Dobrze jest mieć odrobinę talentu, jeżeli chcesz być pisarzem, ale tak naprawdę to tym, czego potrzebujesz, jest zdolność przypominania sobie okoliczności, w jakich nabawiłeś się każdej z tych blizn.



Marcin         - 15 grudnia 2007 r, 16:23

I słusznie Zorka. Zdumiewajace, jak większość ludzi stosuje nagminnie swoisty imperatyw kategoryczny w sposobie myślenia i jak bardzo denerwuje inność w sposobie wyrażania siebie. Nie wspomnę tu o konieczności dostosowywania do ogólnie przyjętych norm myślenia, bo w
innym przypadku grozi rodzinne tudzież towarzyskie "auto da fé". Czy ja koniecznie muszę być takim, jak każdy wróbel? Chociaż..nie mam nic przeciw tym ptaszkom. Lubię je za to, bo mają w (nosie??) niepochlebne opinie o sobie..
Mówię zawsze: "Nie piszę tego, co chcą usłyszeć inni. Piszę tylko to, co mam do powiedzenia. Prawdę.."
A prawda jest taka - uśmiech Afrodyty to łaska, która mnie omija, ale mimo to zbieram dobre słowa. Płacę uśmiechem.. Dziękuję za wszystkie opinie. Więc piszcie Państwo, bo każdy ma prawo (niekoniecznie obowiązek) do wyrażania swoich pozytywnych, bądź negatywnych odczuć
I CHWAŁA CI Twórco Tego Portalu za umożliwienie powyższego..

Pozdrawiam -
Tych, których kocham,
Tych, którzy mnie kochają,
Tych, którym jestem obojętnym,
i Tych, którzy mnie nienawidzą.



Zorka        - 08 grudnia 2007 r, 01:31

A jak dla mnie teksty inspirowane: '...osobistą zawartością nagromadzeń minionego...'
Trudno się czyta, ale nie zapraszałabym na sesję wyciszenia...
Owszem, dziwne to klimaty, ale przecież nie wszyscy muszą być podobni do nas, prawda?
Pozdrawiam



Noemi46        - 06 grudnia 2007 r, 10:23

Hmmm...:Tekst trudny w czytaniu-dla przeciętnego Czlowieka...Czlowieka który odszukuje cząstek siebie...Zrozumienia w trudzie wedrówek dusz do granicy spokoju...)Ogrom tutaj potoku mysli!...Jak dla mnie inspirowany osobista zawartością niewykrzyczanej duszy!...Nadwrażliwością nagromadzeń minionego...Z otwartą księgę na przyjęcie szalonej tajemnicy niepojętego!...etc

Zapraszam serdecznie na sesję wyciszenia...



Skomentuj     Do góry .

  strona główna  |   artykuły  |   bajki  |   ciekawostki  |   felietony  |   fotografia  |   fraszki  |   dowcipy  |   kontakt email  |   kontakt gg  |   księga gości  |   kulinaria  |   lepieje  |   limeryki  |   newsletter  |   o autorze  |   opowiadania  |   opowiesc w odc.  |   piosenki  |   wiersze  |   życzliwe linki  
© 2006-2008 - Thomas J. Kownacki